Rozdział 1 – Cztery kule, które ocaliły niewinną kobietę Krew dwudziestodwuletniej kelnerki zabarwiła na czerwono podłogę restauracji w São Paulo. Dziewczyna została trafiona czterema kulami. Pociski były przeznaczone dla najpotężniejszej i najbardziej przerażającej kobiety w przestępczym półświatku miasta. Zanim na miejsce dotarła karetka, jej syn złożył przysięgę, która na zawsze miała odmienić życie młodej kelnerki. Obiecał, że pewnego dnia będzie nosiła jego nazwisko. Był deszczowy wtorkowy wieczór w dzielnicy Mooca w São Paulo. W restauracji Villa Aurora przy swoich ulubionych stolikach siedzieli politycy, wpływowi biznesmeni i mężczyźni w drogich garniturach. Każdy z nich wiedział, którego stolika lepiej nie odwiedzać bez pozwolenia i której osobie nie należy zadawać zbyt wielu pytań. Camila Duarte pracowała na nocne zmiany, jednocześnie studiując pielęgniarstwo. Miała dwie nieopłacone raty za studia, a także dług zaciągnięty na prywatne leczenie ojca. Mężczyzna zmarł osiem miesięcy wcześniej, lecz zobowiązania finansowe wciąż przypominały jej o bolesnej stracie. Dla Camili praca nie była wyborem. Stanowiła jedyną szansę na ukończenie studiów i zbudowanie przyszłości, w której nie musiałaby martwić się o każdy grosz. O dziewiątej wieczorem przed restauracją zatrzymał się czarny samochód. Do środka weszła siedemdziesięciodwuletnia dona Helena Ferraz, której towarzyszyło dwóch ochroniarzy. Jej nieżyjący mąż zbudował ogromny majątek na transporcie, zamówieniach publicznych i nielegalnych zakładach hazardowych. Po jego śmierci rodzinne imperium przejął syn, Augusto. Od tamtej pory nazwisko Ferraz stało się symbolem władzy, o której nawet najodważniejsi ludzie mówili z ostrożnością. Augusto kontrolował nie tylko legalne przedsiębiorstwa rodziny. Miał również powiązania z sieciami wpływów sięgającymi policji, portów i urzędów państwowych. Camila słyszała wiele plotek na temat Ferrazów, ale nigdy nie traktowała Heleny inaczej niż pozostałych gości. W każdy wtorek prowadziła starszą kobietę do tego samego stolika przy oknie i doskonale pamiętała jej ulubione potrawy. — Dobry wieczór, dono Heleno! Poprosiłam kucharza, żeby ugotował polentę na naprawdę miękko. Ostry sos poda osobno — powiedziała z uśmiechem. Starsza kobieta odwzajemniła uśmiech. — Jesteś jedyną osobą w tym miejscu, która pamięta, że mój żołądek nie jest już tak odważny jak ja sama. Camila roześmiała się cicho i napełniła jej szklankę wodą. Kiedy odwróciła się, żeby wrócić do pracy, zauważyła coś niepokojącego. Po drugiej stronie ulicy stała szara limuzyna. Z samochodu wysiadł mężczyzna w ciemnym płaszczu. Przemoczył go deszcz, kiedy szybkim krokiem przemierzał chodnik i wchodził do restauracji. Ochroniarze przy wejściu byli zajęci kłótnią z dostawcą, dlatego nikt nie zwrócił na niego większej uwagi. Mężczyzna nie szukał wolnego stolika. Nawet nie spojrzał na menu. Zamiast tego wyciągnął spod płaszcza pistolet i wycelował prosto w Helenę. — Wszyscy na podłogę! — krzyknął ktoś z sali. Camila upuściła tacę. Nie zastanawiała się nad konsekwencjami. Nie obliczała ryzyka. Zobaczyła jedynie starszą kobietę, która nadal siedziała przy stoliku, nie rozumiejąc, że ktoś właśnie mierzy do niej z broni. Camila rzuciła się na Helenę, zasłaniając ją własnym ciałem. Pierwsza kula trafiła ją w ramię. Druga przeszyła brzuch. Trzecia ugodziła ją w bok, a czwarta trafiła w udo. Dziewczyna upadła na podłogę, pociągając za sobą obrus, dzbanek z wodą i wazon z białymi liliami. Wokół niej rozsypały się odłamki szkła. Napastnik zdołał uciec, zanim ochroniarze zorientowali się, co się wydarzyło. Helena wydostała się spod stołu i uklękła obok Camili. Drżącymi rękami przyciskała serwetki do krwawiących ran dziewczyny. — Spójrz na mnie, dziecko! Słyszysz mnie? Nie zamykaj oczu! Camila z trudem łapała powietrze. — Czy pani nic się nie stało? — wyszeptała. W oczach Heleny pojawiły się łzy. — Żyję dzięki tobie. Teraz ty również musisz przeżyć. Proszę, nie zostawiaj mnie! W tej samej chwili drzwi restauracji otworzyły się z hukiem. Do środka wszedł Augusto Ferraz w towarzystwie swoich ludzi. Miał trzydzieści pięć lat, był wysoki i pewny siebie. Jego obecność wystarczała, by całe pomieszczenie natychmiast milkło. Kiedy zobaczył krew na podłodze, jego twarz stężała. Podbiegł do matki, lecz Helena chwyciła go za nadgarstek i skierowała jego dłoń w stronę zakrwawionej Camili. — To nie moja krew, Augusto. Ona przyjęła wszystkie kule, które były przeznaczone dla mnie. Przez chwilę Augusto stał nieruchomo. Potem zdjął marynarkę i przycisnął ją do brzucha dziewczyny. — Nie umrzesz — powiedział głosem, w którym rozkaz mieszał się z rozpaczą. — Słyszysz mnie? Nie pozwolę, żeby odebrali ci życie po tym wszystkim, co zrobiłaś dla mnie i mojej matki. Wzrok Camili zaczął się zamazywać. Z oddali dobiegał dźwięk syren nadjeżdżającej karetki. Kiedy ratownicy umieścili ją na noszach, Augusto wstał. Jego dłonie były całe we krwi, a rękawy koszuli pokrywały czerwone plamy. Stanął przed swoimi ludźmi i spojrzał każdemu prosto w oczy. — Od tej chwili ta kobieta nie jest już dla nas obca. Jeśli przeżyje, będzie nosiła moje nazwisko. Nikt nie odważył się zadać pytania. Wszyscy wiedzieli, że Augusto Ferraz nigdy nie składa obietnic bez zamiaru ich dotrzymania. Operacja trwała jedenaście godzin. Lekarze naprawili uszkodzoną tętnicę, zoperowali obojczyk i usunęli kule z ciała dziewczyny. Kilkakrotnie jej stan stał się krytyczny, ale ostatecznie udało się ją ustabilizować. Augusto nie opuścił szpitala przez cztery dni. Helena modliła się przed oddziałem intensywnej terapii, podczas gdy jej syn stał przy oknie na korytarzu, próbując zapanować nad wściekłością. Kiedy chirurg wreszcie poinformował ich, że Camila przeżyła operację i wkrótce może się obudzić, Helena poprosiła syna o rozmowę w osobnym pomieszczeniu. — Rodzina Vidalów odpowie na ten atak — powiedziała poważnie. — Dziewczyna, która uratowała mi życie, jest teraz świadkiem. Poza tym nasi wrogowie zostali upokorzeni na oczach wszystkich, ponieważ nadal żyję. Augusto zacisnął szczękę. — Zabiorę ją w bezpieczne miejsce. Będzie miała całodobową ochronę. Nikt nie zbliży się do niej bez mojego pozwolenia. Helena powoli pokręciła głową. — Ochroniarzy można przekupić. Ludzi można zastraszyć. Ale twoje nazwisko działa inaczej. Jeśli Camila zostanie twoją żoną, nikt nie odważy się jej skrzywdzić bez ryzyka wywołania wojny między wszystkimi sprzymierzonymi rodzinami. Augusto spojrzał na matkę z niedowierzaniem. — Chcesz, żebym zamknął niewinną kobietę w naszym świecie? — Nie chcę jej zamykać. Chcę ją ocalić. To nie jest to samo, synu. Helena wyjęła z torebki fotografię i położyła ją na stole. Zdjęcie pochodziło z monitoringu restauracji. Przedstawiało napastnika przyjmującego kopertę od człowieka stojącego obok pojazdu zarejestrowanego na jedną ze spółek Ferrazów. Augusto pochylił się nad fotografią. — To niemożliwe. Za wszystkim stoi rodzina Vidalów. — Być może to oni pociągnęli za spust. Ale ktoś z naszej rodziny zlecił moje zabójstwo. Głos Heleny załamał się. — A ta osoba już wie, w której sali leży Camila. W tej chwili Augusto zrozumiał, że zagrożenie nie nadchodzi wyłącznie z zewnątrz. Wróg ukrywał się również za murami ich własnego domu. Jeśli nie odkryje jego tożsamości na czas, poświęcenie Camili pójdzie na marne. A dziewczyna, która bez wahania rzuciła się pod kule, może wkrótce ponownie stanąć twarzą w twarz ze śmiercią. Rozdział 2 – Małżeństwo, które miało ocalić życie Camila obudziła się przy cichym, regularnym pikaniu aparatury medycznej. Jedno ramię miała unieruchomione, całe ciało bolało ją przy najmniejszym ruchu, a nawet oddychanie sprawiało trudność. Przez kilka sekund nie wiedziała, gdzie się znajduje. Potem wspomnienia powróciły. Restauracja. Pistolet. Cztery strzały. Przerażona twarz Heleny. Dziewczyna spróbowała podnieść się na łóżku, lecz przeszywający ból natychmiast zmusił ją do opadnięcia na poduszkę. — Nie ruszaj się! — rozległ się męski głos. Obok jej łóżka stał Augusto Ferraz. Camila natychmiast go rozpoznała. Wielokrotnie widziała jego twarz w gazetach i wiadomościach, ale nigdy wcześniej nie spotkała go osobiście. — Dona Helena? — zapytała zachrypniętym głosem. — Żyje. Nic jej nie jest. Camila zamknęła oczy z ulgą. — W takim razie było warto. Twarz Augusta wyraźnie stężała. — Dostałaś cztery kule, a ty mówisz, że było warto? — Chcieli ją zabić. Nie mogłam na to pozwolić. Augusto milczał przez chwilę, po czym usiadł na krześle obok łóżka. — Musisz poznać prawdę. Człowiek, który do ciebie strzelał, pracował dla rodziny Vidalów. Już obserwują twoje mieszkanie. Twój dziewiętnastoletni brat Rafael może być ich kolejnym celem. Mogą wykorzystać go, żeby wyciągnąć cię spod naszej ochrony. Z twarzy Camili odpłynęła cała krew. Rafael był jedynym bliskim członkiem rodziny, który jej pozostał. Był kimś, komu ufała bezgranicznie. Gdyby ktoś go skrzywdził, nie wiedziałaby, jak miałaby dalej żyć. — Czego ode mnie chcesz? — zapytała cicho. — Spłacę twoje długi. Dopilnuję, żebyś mogła kontynuować studia. Przeniosę Rafaela w bezpieczne miejsce. Zapewnię wam wszystko, czego potrzebujecie. Camila powoli pokręciła głową. — Nie chcę, żebyś mnie kupował. — Nie próbuję cię kupić. — W takim razie dlaczego mówisz tak, jakbyś mógł decydować o całym moim życiu? Augusto pochylił się w jej stronę. — Ponieważ ludzie cię teraz ścigają. Nie przestaną, dopóki cię nie dopadną. W naszym świecie istnieje zasada, którą wszyscy znają. Zabicie zwykłego świadka nie zawsze prowadzi do wojny. Ale publiczny atak na żonę przywódcy rodziny oznacza złamanie wszystkich wcześniejszych porozumień. Camila spojrzała na niego z osłupieniem. — Żonę? — Musisz za mnie wyjść. Przez kilka sekund patrzyła na niego tak, jakby nie zrozumiała ani jednego słowa. Potem się roześmiała, lecz śmiech szybko zamienił się w bolesny napad kaszlu. — Zwariowałeś. — To możliwe. — Prawie mnie nie znasz! — Wiem. — Jestem kelnerką, a ty jesteś przywódcą rodziny, której boi się całe miasto. Naprawdę sądzisz, że małżeństwo rozwiąże wszystkie problemy? — Nie wszystkie. Ale zmieni twoją sytuację. Jeśli oficjalnie zostaniesz moją żoną, każdy, kto cię zaatakuje, będzie musiał zapłacić cenę, której nawet moi wrogowie nie zechcą ponieść. Camila przez chwilę milczała. — A jeśli odmówię? Spojrzenie Augusta stało się poważne. — Wtedy ochronię cię w inny sposób. Nie będę cię zmuszał. Camila nie była jeszcze gotowa, by mu uwierzyć. Mężczyzna wyjął plik dokumentów i położył go na stoliku obok łóżka. — Mój prawnik przygotował umowę. Przeczytaj wszystko, zanim podejmiesz decyzję. Dokument szczegółowo określał warunki ich małżeństwa. Augusto nie mógł wymagać, by Camila z nim mieszkała, utrzymywała z nim fizyczną relację, była mu posłuszna ani uczestniczyła w interesach rodziny. Jej pieniądze i majątek miały pozostać jej własnością. Mogła kontynuować studia, a Rafael miał otrzymać ochronę. Co najważniejsze, małżeństwo mogło zostać rozwiązane, gdy tylko Camila uzna, że nie chce w nim dłużej pozostawać. — Dlaczego zgadzasz się na takie warunki? — zapytała. — Ponieważ nie chcę, żebyś czuła, że jesteś mi winna swoje życie. Camila nadal miała wątpliwości. Poprosiła więc o jedną rzecz. — Chcę porozmawiać z Rafaelem. Augusto bez chwili wahania wyjął telefon i rozpoczął wideorozmowę. Rafael odebrał z bezpiecznego mieszkania. Wyglądał na zmęczonego, ale był cały i zdrowy. Gdy tylko zobaczył siostrę na ekranie, natychmiast przybliżył twarz do kamery. — Camila! Myślałem, że już cię straciłem! W oczach dziewczyny pojawiły się łzy. — Nic mi nie jest, Rafa. Nie martw się! Rozmawiali przez dłuższy czas. Rafael potwierdził, że znajduje się w bezpiecznym miejscu, i obiecał przestrzegać wszystkich instrukcji ochroniarzy. Kiedy rozmowa się zakończyła, Camila ponownie spojrzała na Augusta. — Jeśli się zgodzę, to małżeństwo będzie trwało tylko do czasu, aż niebezpieczeństwo minie? — Tak. — Nie będziesz mną rządził? — Nie. — A jeśli później zechcę odejść? — Otworzę przed tobą drzwi. Camila wzięła głęboki oddech. Wiedziała, że jej życie już nigdy nie będzie takie samo. Mimo to miała przed oczami twarz brata i świadomość, że ktoś może wykorzystać go, by ją skrzywdzić. — Dobrze. Zgadzam się. Ceremonia odbyła się jeszcze tego samego dnia w odosobnionym pomieszczeniu szpitala. Obecnych było sześciu świadków, w tym Helena i prawnik, który przygotował dokumenty niezbędne do oficjalnego zarejestrowania małżeństwa. Helena wsunęła na palec Camili staroświecki, elegancki pierścionek. Biżuteria należała kiedyś do jej własnej matki. — Nigdy nie wyobrażałam sobie, że ślub mojego syna będzie wyglądał właśnie tak — powiedziała cicho. — Ale chcę, żebyś wiedziała, że nie jesteś już sama. Camila z wdzięcznością ścisnęła jej dłoń. Augusto stanął przed młodą kobietą. Nie pocałował jej w usta ani nie udawał, że ich małżeństwo było romantyczną decyzją. Delikatnie dotknął jedynie jej czoła. — Już nikt cię nie skrzywdzi — obiecał. Camila nie odpowiedziała. Wciąż nie wiedziała, czy jego słowa oznaczają prawdziwe bezpieczeństwo, czy jedynie otwierają drzwi do nowego, jeszcze bardziej niebezpiecznego świata. O zachodzie słońca fotografie z ceremonii dotarły do gazet. Wiadomość rozeszła się błyskawicznie. Augusto Ferraz poślubił kelnerkę, która zaryzykowała życie, aby ocalić jego matkę. Plan wydawał się działać. Przynajmniej do godziny 2:10 w nocy, kiedy kamery monitoringu na szpitalnym korytarzu nagle przestały działać. Do sali Camili zbliżył się mężczyzna ubrany jak pielęgniarz. W dłoni trzymał nieoznakowaną strzykawkę i szedł spokojnie, jakby rzeczywiście należał do personelu szpitala. Camila natychmiast go rozpoznała. To był ten sam człowiek, który podczas ataku w restauracji przebrał się za dostawcę, aby odwrócić uwagę ochroniarzy. Dziewczyna bez wahania nacisnęła przycisk alarmowy przy łóżku. Augusto znajdował się w sąsiednim pomieszczeniu. Natychmiast zerwał się na nogi i zablokował wejście, podczas gdy jego ludzie zatrzymali trzech kolejnych intruzów przy schodach dla personelu. Korytarz wypełniły krzyki i odgłosy pospiesznych kroków. W samym środku chaosu Dênis, jeden z najstarszych ochroniarzy rodziny, próbował uciec z telefonem jednorazowego użytku. Nie zaszedł daleko. Ludzie Augusta dopadli go przy wyjściu i natychmiast go rozbroili. Na telefonie znajdowała się jedna nowa wiadomość. „Jeśli Camila zniknie, Augusto straci kontrolę, a Helena pozostanie bezbronna”. Augusto przeczytał ją do końca, po czym podniósł wzrok. — Kto to wysłał? Dênis milczał. Jednak technicy wkrótce ustalili, do kogo należał numer. Nie był to numer nikogo z rodziny Vidalów, lecz tajna linia telefoniczna wykorzystywana przez Otávia Ferraza. Otávio nie był przypadkowym człowiekiem. Był wujem Augusta, bratem Heleny i zarządcą rodzinnego majątku. Twarz Augusta stwardniała. Wróg nie tylko przeniknął do jego rodziny. Wróg od samego początku był jej częścią. A Camila, która jeszcze kilka dni wcześniej pracowała na nocnej zmianie jako kelnerka, znalazła się teraz w samym centrum tajemnicy mogącej doprowadzić do upadku całego przestępczego imperium. Jedno było pewne: cztery kule, które miały odebrać życie Helenie Ferraz, zapoczątkowały wydarzenia znacznie groźniejsze, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić.

22-letnia kelnerka została czterokrotnie postrzelona, gdy ratowała wpływową kobietę stojącą na czele potężnej rodziny mafijnej. Kiedy jednak odzyskała przytomność, syn uratowanej kobiety oznajmił stanowczo: „Zostaniesz moją żoną!”. Młoda dziewczyna nie miała jednak pojęcia, kto tak naprawdę zlecił zamach ani jakie mroczne sekrety kryją się za krwawymi wydarzeniami, które na zawsze odmieniły jej życie.

Rozdział 1 – Cztery kule, które ocaliły niewinną kobietę

Krew dwudziestodwuletniej kelnerki zabarwiła na czerwono podłogę restauracji w São Paulo. Dziewczyna została trafiona czterema kulami. Pociski były przeznaczone dla najpotężniejszej i najbardziej przerażającej kobiety w przestępczym półświatku miasta. Zanim na miejsce dotarła karetka, jej syn złożył przysięgę, która na zawsze miała odmienić życie młodej kelnerki.

Obiecał, że pewnego dnia będzie nosiła jego nazwisko.

Był deszczowy wtorkowy wieczór w dzielnicy Mooca w São Paulo. W restauracji Villa Aurora przy swoich ulubionych stolikach siedzieli politycy, wpływowi biznesmeni i mężczyźni w drogich garniturach. Każdy z nich wiedział, którego stolika lepiej nie odwiedzać bez pozwolenia i której osobie nie należy zadawać zbyt wielu pytań.

Camila Duarte pracowała na nocne zmiany, jednocześnie studiując pielęgniarstwo. Miała dwie nieopłacone raty za studia, a także dług zaciągnięty na prywatne leczenie ojca. Mężczyzna zmarł osiem miesięcy wcześniej, lecz zobowiązania finansowe wciąż przypominały jej o bolesnej stracie.

Dla Camili praca nie była wyborem. Stanowiła jedyną szansę na ukończenie studiów i zbudowanie przyszłości, w której nie musiałaby martwić się o każdy grosz.

O dziewiątej wieczorem przed restauracją zatrzymał się czarny samochód.

Do środka weszła siedemdziesięciodwuletnia dona Helena Ferraz, której towarzyszyło dwóch ochroniarzy. Jej nieżyjący mąż zbudował ogromny majątek na transporcie, zamówieniach publicznych i nielegalnych zakładach hazardowych. Po jego śmierci rodzinne imperium przejął syn, Augusto.

Od tamtej pory nazwisko Ferraz stało się symbolem władzy, o której nawet najodważniejsi ludzie mówili z ostrożnością.

Augusto kontrolował nie tylko legalne przedsiębiorstwa rodziny. Miał również powiązania z sieciami wpływów sięgającymi policji, portów i urzędów państwowych.

Camila słyszała wiele plotek na temat Ferrazów, ale nigdy nie traktowała Heleny inaczej niż pozostałych gości. W każdy wtorek prowadziła starszą kobietę do tego samego stolika przy oknie i doskonale pamiętała jej ulubione potrawy.

— Dobry wieczór, dono Heleno! Poprosiłam kucharza, żeby ugotował polentę na naprawdę miękko. Ostry sos poda osobno — powiedziała z uśmiechem.

Starsza kobieta odwzajemniła uśmiech.

— Jesteś jedyną osobą w tym miejscu, która pamięta, że mój żołądek nie jest już tak odważny jak ja sama.

Camila roześmiała się cicho i napełniła jej szklankę wodą.

Kiedy odwróciła się, żeby wrócić do pracy, zauważyła coś niepokojącego.

Po drugiej stronie ulicy stała szara limuzyna. Z samochodu wysiadł mężczyzna w ciemnym płaszczu. Przemoczył go deszcz, kiedy szybkim krokiem przemierzał chodnik i wchodził do restauracji.

Ochroniarze przy wejściu byli zajęci kłótnią z dostawcą, dlatego nikt nie zwrócił na niego większej uwagi.

Mężczyzna nie szukał wolnego stolika.

Nawet nie spojrzał na menu.

Zamiast tego wyciągnął spod płaszcza pistolet i wycelował prosto w Helenę.

— Wszyscy na podłogę! — krzyknął ktoś z sali.

Camila upuściła tacę.

Nie zastanawiała się nad konsekwencjami. Nie obliczała ryzyka. Zobaczyła jedynie starszą kobietę, która nadal siedziała przy stoliku, nie rozumiejąc, że ktoś właśnie mierzy do niej z broni.

Camila rzuciła się na Helenę, zasłaniając ją własnym ciałem.

Pierwsza kula trafiła ją w ramię.

Druga przeszyła brzuch.

Trzecia ugodziła ją w bok, a czwarta trafiła w udo.

Dziewczyna upadła na podłogę, pociągając za sobą obrus, dzbanek z wodą i wazon z białymi liliami. Wokół niej rozsypały się odłamki szkła.

Napastnik zdołał uciec, zanim ochroniarze zorientowali się, co się wydarzyło.

Helena wydostała się spod stołu i uklękła obok Camili. Drżącymi rękami przyciskała serwetki do krwawiących ran dziewczyny.

— Spójrz na mnie, dziecko! Słyszysz mnie? Nie zamykaj oczu!

Camila z trudem łapała powietrze.

— Czy pani nic się nie stało? — wyszeptała.

W oczach Heleny pojawiły się łzy.

— Żyję dzięki tobie. Teraz ty również musisz przeżyć. Proszę, nie zostawiaj mnie!

W tej samej chwili drzwi restauracji otworzyły się z hukiem.

Do środka wszedł Augusto Ferraz w towarzystwie swoich ludzi.

Miał trzydzieści pięć lat, był wysoki i pewny siebie. Jego obecność wystarczała, by całe pomieszczenie natychmiast milkło. Kiedy zobaczył krew na podłodze, jego twarz stężała.

Podbiegł do matki, lecz Helena chwyciła go za nadgarstek i skierowała jego dłoń w stronę zakrwawionej Camili.

— To nie moja krew, Augusto. Ona przyjęła wszystkie kule, które były przeznaczone dla mnie.

Przez chwilę Augusto stał nieruchomo.

Potem zdjął marynarkę i przycisnął ją do brzucha dziewczyny.

— Nie umrzesz — powiedział głosem, w którym rozkaz mieszał się z rozpaczą. — Słyszysz mnie? Nie pozwolę, żeby odebrali ci życie po tym wszystkim, co zrobiłaś dla mnie i mojej matki.

Wzrok Camili zaczął się zamazywać. Z oddali dobiegał dźwięk syren nadjeżdżającej karetki.

Kiedy ratownicy umieścili ją na noszach, Augusto wstał. Jego dłonie były całe we krwi, a rękawy koszuli pokrywały czerwone plamy.

Stanął przed swoimi ludźmi i spojrzał każdemu prosto w oczy.

— Od tej chwili ta kobieta nie jest już dla nas obca. Jeśli przeżyje, będzie nosiła moje nazwisko.

Nikt nie odważył się zadać pytania.

Wszyscy wiedzieli, że ARozdział 1 – Cztery kule, które ocaliły niewinną kobietę
Krew dwudziestodwuletniej kelnerki zabarwiła na czerwono podłogę restauracji w São Paulo. Dziewczyna została trafiona czterema kulami. Pociski były przeznaczone dla najpotężniejszej i najbardziej przerażającej kobiety w przestępczym półświatku miasta. Zanim na miejsce dotarła karetka, jej syn złożył przysięgę, która na zawsze miała odmienić życie młodej kelnerki.

Obiecał, że pewnego dnia będzie nosiła jego nazwisko.

Był deszczowy wtorkowy wieczór w dzielnicy Mooca w São Paulo. W restauracji Villa Aurora przy swoich ulubionych stolikach siedzieli politycy, wpływowi biznesmeni i mężczyźni w drogich garniturach. Każdy z nich wiedział, którego stolika lepiej nie odwiedzać bez pozwolenia i której osobie nie należy zadawać zbyt wielu pytań.

Camila Duarte pracowała na nocne zmiany, jednocześnie studiując pielęgniarstwo. Miała dwie nieopłacone raty za studia, a także dług zaciągnięty na prywatne leczenie ojca. Mężczyzna zmarł osiem miesięcy wcześniej, lecz zobowiązania finansowe wciąż przypominały jej o bolesnej stracie.

Dla Camili praca nie była wyborem. Stanowiła jedyną szansę na ukończenie studiów i zbudowanie przyszłości, w której nie musiałaby martwić się o każdy grosz.

O dziewiątej wieczorem przed restauracją zatrzymał się czarny samochód.

Do środka weszła siedemdziesięciodwuletnia dona Helena Ferraz, której towarzyszyło dwóch ochroniarzy. Jej nieżyjący mąż zbudował ogromny majątek na transporcie, zamówieniach publicznych i nielegalnych zakładach hazardowych. Po jego śmierci rodzinne imperium przejął syn, Augusto.

Od tamtej pory nazwisko Ferraz stało się symbolem władzy, o której nawet najodważniejsi ludzie mówili z ostrożnością.

Augusto kontrolował nie tylko legalne przedsiębiorstwa rodziny. Miał również powiązania z sieciami wpływów sięgającymi policji, portów i urzędów państwowych.

Camila słyszała wiele plotek na temat Ferrazów, ale nigdy nie traktowała Heleny inaczej niż pozostałych gości. W każdy wtorek prowadziła starszą kobietę do tego samego stolika przy oknie i doskonale pamiętała jej ulubione potrawy.

— Dobry wieczór, dono Heleno! Poprosiłam kucharza, żeby ugotował polentę na naprawdę miękko. Ostry sos poda osobno — powiedziała z uśmiechem.

Starsza kobieta odwzajemniła uśmiech.

— Jesteś jedyną osobą w tym miejscu, która pamięta, że mój żołądek nie jest już tak odważny jak ja sama.

Camila roześmiała się cicho i napełniła jej szklankę wodą.

Kiedy odwróciła się, żeby wrócić do pracy, zauważyła coś niepokojącego.

Po drugiej stronie ulicy stała szara limuzyna. Z samochodu wysiadł mężczyzna w ciemnym płaszczu. Przemoczył go deszcz, kiedy szybkim krokiem przemierzał chodnik i wchodził do restauracji.

Ochroniarze przy wejściu byli zajęci kłótnią z dostawcą, dlatego nikt nie zwrócił na niego większej uwagi.

Mężczyzna nie szukał wolnego stolika.

Nawet nie spojrzał na menu.

Zamiast tego wyciągnął spod płaszcza pistolet i wycelował prosto w Helenę.

— Wszyscy na podłogę! — krzyknął ktoś z sali.

Camila upuściła tacę.

Nie zastanawiała się nad konsekwencjami. Nie obliczała ryzyka. Zobaczyła jedynie starszą kobietę, która nadal siedziała przy stoliku, nie rozumiejąc, że ktoś właśnie mierzy do niej z broni.

Camila rzuciła się na Helenę, zasłaniając ją własnym ciałem.

Pierwsza kula trafiła ją w ramię.

Druga przeszyła brzuch.

Trzecia ugodziła ją w bok, a czwarta trafiła w udo.

Dziewczyna upadła na podłogę, pociągając za sobą obrus, dzbanek z wodą i wazon z białymi liliami. Wokół niej rozsypały się odłamki szkła.

Napastnik zdołał uciec, zanim ochroniarze zorientowali się, co się wydarzyło.

Helena wydostała się spod stołu i uklękła obok Camili. Drżącymi rękami przyciskała serwetki do krwawiących ran dziewczyny.

— Spójrz na mnie, dziecko! Słyszysz mnie? Nie zamykaj oczu!

Camila z trudem łapała powietrze.

— Czy pani nic się nie stało? — wyszeptała.

W oczach Heleny pojawiły się łzy.

— Żyję dzięki tobie. Teraz ty również musisz przeżyć. Proszę, nie zostawiaj mnie!

W tej samej chwili drzwi restauracji otworzyły się z hukiem.

Do środka wszedł Augusto Ferraz w towarzystwie swoich ludzi.

Miał trzydzieści pięć lat, był wysoki i pewny siebie. Jego obecność wystarczała, by całe pomieszczenie natychmiast milkło. Kiedy zobaczył krew na podłodze, jego twarz stężała.

Podbiegł do matki, lecz Helena chwyciła go za nadgarstek i skierowała jego dłoń w stronę zakrwawionej Camili.

— To nie moja krew, Augusto. Ona przyjęła wszystkie kule, które były przeznaczone dla mnie.

Przez chwilę Augusto stał nieruchomo.

Potem zdjął marynarkę i przycisnął ją do brzucha dziewczyny.

— Nie umrzesz — powiedział głosem, w którym rozkaz mieszał się z rozpaczą. — Słyszysz mnie? Nie pozwolę, żeby odebrali ci życie po tym wszystkim, co zrobiłaś dla mnie i mojej matki.

Wzrok Camili zaczął się zamazywać. Z oddali dobiegał dźwięk syren nadjeżdżającej karetki.

Kiedy ratownicy umieścili ją na noszach, Augusto wstał. Jego dłonie były całe we krwi, a rękawy koszuli pokrywały czerwone plamy.

Stanął przed swoimi ludźmi i spojrzał każdemu prosto w oczy.

— Od tej chwili ta kobieta nie jest już dla nas obca. Jeśli przeżyje, będzie nosiła moje nazwisko.

Nikt nie odważył się zadać pytania.

Wszyscy wiedzieli, że Augusto Ferraz nigdy nie składa obietnic bez zamiaru ich dotrzymania.

Operacja trwała jedenaście godzin.

Lekarze naprawili uszkodzoną tętnicę, zoperowali obojczyk i usunęli kule z ciała dziewczyny. Kilkakrotnie jej stan stał się krytyczny, ale ostatecznie udało się ją ustabilizować.

Augusto nie opuścił szpitala przez cztery dni.

Helena modliła się przed oddziałem intensywnej terapii, podczas gdy jej syn stał przy oknie na korytarzu, próbując zapanować nad wściekłością.

Kiedy chirurg wreszcie poinformował ich, że Camila przeżyła operację i wkrótce może się obudzić, Helena poprosiła syna o rozmowę w osobnym pomieszczeniu.

— Rodzina Vidalów odpowie na ten atak — powiedziała poważnie. — Dziewczyna, która uratowała mi życie, jest teraz świadkiem. Poza tym nasi wrogowie zostali upokorzeni na oczach wszystkich, ponieważ nadal żyję.

Augusto zacisnął szczękę.

— Zabiorę ją w bezpieczne miejsce. Będzie miała całodobową ochronę. Nikt nie zbliży się do niej bez mojego pozwolenia.

Helena powoli pokręciła głową.

— Ochroniarzy można przekupić. Ludzi można zastraszyć. Ale twoje nazwisko działa inaczej. Jeśli Camila zostanie twoją żoną, nikt nie odważy się jej skrzywdzić bez ryzyka wywołania wojny między wszystkimi sprzymierzonymi rodzinami.

Augusto spojrzał na matkę z niedowierzaniem.

— Chcesz, żebym zamknął niewinną kobietę w naszym świecie?

— Nie chcę jej zamykać. Chcę ją ocalić. To nie jest to samo, synu.

Helena wyjęła z torebki fotografię i położyła ją na stole. Zdjęcie pochodziło z monitoringu restauracji. Przedstawiało napastnika przyjmującego kopertę od człowieka stojącego obok pojazdu zarejestrowanego na jedną ze spółek Ferrazów.

Augusto pochylił się nad fotografią.

— To niemożliwe. Za wszystkim stoi rodzina Vidalów.

— Być może to oni pociągnęli za spust. Ale ktoś z naszej rodziny zlecił moje zabójstwo.

Głos Heleny załamał się.

— A ta osoba już wie, w której sali leży Camila.

W tej chwili Augusto zrozumiał, że zagrożenie nie nadchodzi wyłącznie z zewnątrz.

Wróg ukrywał się również za murami ich własnego domu.

Jeśli nie odkryje jego tożsamości na czas, poświęcenie Camili pójdzie na marne.

A dziewczyna, która bez wahania rzuciła się pod kule, może wkrótce ponownie stanąć twarzą w twarz ze śmiercią.
Rozdział 2 – Małżeństwo, które miało ocalić życie
Camila obudziła się przy cichym, regularnym pikaniu aparatury medycznej.

Jedno ramię miała unieruchomione, całe ciało bolało ją przy najmniejszym ruchu, a nawet oddychanie sprawiało trudność. Przez kilka sekund nie wiedziała, gdzie się znajduje.

Potem wspomnienia powróciły.

Restauracja. Pistolet. Cztery strzały. Przerażona twarz Heleny.

Dziewczyna spróbowała podnieść się na łóżku, lecz przeszywający ból natychmiast zmusił ją do opadnięcia na poduszkę.

— Nie ruszaj się! — rozległ się męski głos.

Obok jej łóżka stał Augusto Ferraz.

Camila natychmiast go rozpoznała. Wielokrotnie widziała jego twarz w gazetach i wiadomościach, ale nigdy wcześniej nie spotkała go osobiście.

— Dona Helena? — zapytała zachrypniętym głosem.

— Żyje. Nic jej nie jest.

Camila zamknęła oczy z ulgą.

— W takim razie było warto.

Twarz Augusta wyraźnie stężała.

— Dostałaś cztery kule, a ty mówisz, że było warto?

— Chcieli ją zabić. Nie mogłam na to pozwolić.

Augusto milczał przez chwilę, po czym usiadł na krześle obok łóżka.

— Musisz poznać prawdę. Człowiek, który do ciebie strzelał, pracował dla rodziny Vidalów. Już obserwują twoje mieszkanie. Twój dziewiętnastoletni brat Rafael może być ich kolejnym celem. Mogą wykorzystać go, żeby wyciągnąć cię spod naszej ochrony.

Z twarzy Camili odpłynęła cała krew.

Rafael był jedynym bliskim członkiem rodziny, który jej pozostał. Był kimś, komu ufała bezgranicznie. Gdyby ktoś go skrzywdził, nie wiedziałaby, jak miałaby dalej żyć.

— Czego ode mnie chcesz? — zapytała cicho.

— Spłacę twoje długi. Dopilnuję, żebyś mogła kontynuować studia. Przeniosę Rafaela w bezpieczne miejsce. Zapewnię wam wszystko, czego potrzebujecie.

Camila powoli pokręciła głową.

— Nie chcę, żebyś mnie kupował.

— Nie próbuję cię kupić.

— W takim razie dlaczego mówisz tak, jakbyś mógł decydować o całym moim życiu?

Augusto pochylił się w jej stronę.

— Ponieważ ludzie cię teraz ścigają. Nie przestaną, dopóki cię nie dopadną. W naszym świecie istnieje zasada, którą wszyscy znają. Zabicie zwykłego świadka nie zawsze prowadzi do wojny. Ale publiczny atak na żonę przywódcy rodziny oznacza złamanie wszystkich wcześniejszych porozumień.

Camila spojrzała na niego z osłupieniem.

— Żonę?

— Musisz za mnie wyjść.

Przez kilka sekund patrzyła na niego tak, jakby nie zrozumiała ani jednego słowa.

Potem się roześmiała, lecz śmiech szybko zamienił się w bolesny napad kaszlu.

— Zwariowałeś.

— To możliwe.

— Prawie mnie nie znasz!

— Wiem.

— Jestem kelnerką, a ty jesteś przywódcą rodziny, której boi się całe miasto. Naprawdę sądzisz, że małżeństwo rozwiąże wszystkie problemy?

— Nie wszystkie. Ale zmieni twoją sytuację. Jeśli oficjalnie zostaniesz moją żoną, każdy, kto cię zaatakuje, będzie musiał zapłacić cenę, której nawet moi wrogowie nie zechcą ponieść.

Camila przez chwilę milczała.

— A jeśli odmówię?

Spojrzenie Augusta stało się poważne.

— Wtedy ochronię cię w inny sposób. Nie będę cię zmuszał.

Camila nie była jeszcze gotowa, by mu uwierzyć.

Mężczyzna wyjął plik dokumentów i położył go na stoliku obok łóżka.

— Mój prawnik przygotował umowę. Przeczytaj wszystko, zanim podejmiesz decyzję.

Dokument szczegółowo określał warunki ich małżeństwa.

Augusto nie mógł wymagać, by Camila z nim mieszkała, utrzymywała z nim fizyczną relację, była mu posłuszna ani uczestniczyła w interesach rodziny. Jej pieniądze i majątek miały pozostać jej własnością. Mogła kontynuować studia, a Rafael miał otrzymać ochronę.

Co najważniejsze, małżeństwo mogło zostać rozwiązane, gdy tylko Camila uzna, że nie chce w nim dłużej pozostawać.

— Dlaczego zgadzasz się na takie warunki? — zapytała.

— Ponieważ nie chcę, żebyś czuła, że jesteś mi winna swoje życie.

Camila nadal miała wątpliwości. Poprosiła więc o jedną rzecz.

— Chcę porozmawiać z Rafaelem.

Augusto bez chwili wahania wyjął telefon i rozpoczął wideorozmowę.

Rafael odebrał z bezpiecznego mieszkania. Wyglądał na zmęczonego, ale był cały i zdrowy. Gdy tylko zobaczył siostrę na ekranie, natychmiast przybliżył twarz do kamery.

— Camila! Myślałem, że już cię straciłem!

W oczach dziewczyny pojawiły się łzy.

— Nic mi nie jest, Rafa. Nie martw się!

Rozmawiali przez dłuższy czas. Rafael potwierdził, że znajduje się w bezpiecznym miejscu, i obiecał przestrzegać wszystkich instrukcji ochroniarzy.

Kiedy rozmowa się zakończyła, Camila ponownie spojrzała na Augusta.

— Jeśli się zgodzę, to małżeństwo będzie trwało tylko do czasu, aż niebezpieczeństwo minie?

— Tak.

— Nie będziesz mną rządził?

— Nie.

— A jeśli później zechcę odejść?

— Otworzę przed tobą drzwi.

Camila wzięła głęboki oddech.

Wiedziała, że jej życie już nigdy nie będzie takie samo. Mimo to miała przed oczami twarz brata i świadomość, że ktoś może wykorzystać go, by ją skrzywdzić.

— Dobrze. Zgadzam się.

Ceremonia odbyła się jeszcze tego samego dnia w odosobnionym pomieszczeniu szpitala.

Obecnych było sześciu świadków, w tym Helena i prawnik, który przygotował dokumenty niezbędne do oficjalnego zarejestrowania małżeństwa.

Helena wsunęła na palec Camili staroświecki, elegancki pierścionek. Biżuteria należała kiedyś do jej własnej matki.

— Nigdy nie wyobrażałam sobie, że ślub mojego syna będzie wyglądał właśnie tak — powiedziała cicho. — Ale chcę, żebyś wiedziała, że nie jesteś już sama.

Camila z wdzięcznością ścisnęła jej dłoń.

Augusto stanął przed młodą kobietą. Nie pocałował jej w usta ani nie udawał, że ich małżeństwo było romantyczną decyzją.

Delikatnie dotknął jedynie jej czoła.

— Już nikt cię nie skrzywdzi — obiecał.

Camila nie odpowiedziała.

Wciąż nie wiedziała, czy jego słowa oznaczają prawdziwe bezpieczeństwo, czy jedynie otwierają drzwi do nowego, jeszcze bardziej niebezpiecznego świata.

O zachodzie słońca fotografie z ceremonii dotarły do gazet. Wiadomość rozeszła się błyskawicznie.

Augusto Ferraz poślubił kelnerkę, która zaryzykowała życie, aby ocalić jego matkę.

Plan wydawał się działać.

Przynajmniej do godziny 2:10 w nocy, kiedy kamery monitoringu na szpitalnym korytarzu nagle przestały działać.

Do sali Camili zbliżył się mężczyzna ubrany jak pielęgniarz. W dłoni trzymał nieoznakowaną strzykawkę i szedł spokojnie, jakby rzeczywiście należał do personelu szpitala.

Camila natychmiast go rozpoznała.

To był ten sam człowiek, który podczas ataku w restauracji przebrał się za dostawcę, aby odwrócić uwagę ochroniarzy.

Dziewczyna bez wahania nacisnęła przycisk alarmowy przy łóżku.

Augusto znajdował się w sąsiednim pomieszczeniu. Natychmiast zerwał się na nogi i zablokował wejście, podczas gdy jego ludzie zatrzymali trzech kolejnych intruzów przy schodach dla personelu.

Korytarz wypełniły krzyki i odgłosy pospiesznych kroków.

W samym środku chaosu Dênis, jeden z najstarszych ochroniarzy rodziny, próbował uciec z telefonem jednorazowego użytku.

Nie zaszedł daleko.

Ludzie Augusta dopadli go przy wyjściu i natychmiast go rozbroili.

Na telefonie znajdowała się jedna nowa wiadomość.

„Jeśli Camila zniknie, Augusto straci kontrolę, a Helena pozostanie bezbronna”.

Augusto przeczytał ją do końca, po czym podniósł wzrok.

— Kto to wysłał?

Dênis milczał.

Jednak technicy wkrótce ustalili, do kogo należał numer. Nie był to numer nikogo z rodziny Vidalów, lecz tajna linia telefoniczna wykorzystywana przez Otávia Ferraza.

Otávio nie był przypadkowym człowiekiem.

Był wujem Augusta, bratem Heleny i zarządcą rodzinnego majątku.

Twarz Augusta stwardniała.

Wróg nie tylko przeniknął do jego rodziny.

Wróg od samego początku był jej częścią.

A Camila, która jeszcze kilka dni wcześniej pracowała na nocnej zmianie jako kelnerka, znalazła się teraz w samym centrum tajemnicy mogącej doprowadzić do upadku całego przestępczego imperium.

Jedno było pewne: cztery kule, które miały odebrać życie Helenie Ferraz, zapoczątkowały wydarzenia znacznie groźniejsze, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić.ugusto Ferraz nigdy nie składa obietnic bez zamiaru ich dotrzymania.

Operacja trwała jedenaście godzin.

Lekarze naprawili uszkodzoną tętnicę, zoperowali obojczyk i usunęli kule z ciała dziewczyny. Kilkakrotnie jej stan stał się krytyczny, ale ostatecznie udało się ją ustabilizować.

Augusto nie opuścił szpitala przez cztery dni.

Helena modliła się przed oddziałem intensywnej terapii, podczas gdy jej syn stał przy oknie na korytarzu, próbując zapanować nad wściekłością.

Kiedy chirurg wreszcie poinformował ich, że Camila przeżyła operację i wkrótce może się obudzić, Helena poprosiła syna o rozmowę w osobnym pomieszczeniu.

— Rodzina Vidalów odpowie na ten atak — powiedziała poważnie. — Dziewczyna, która uratowała mi życie, jest teraz świadkiem. Poza tym nasi wrogowie zostali upokorzeni na oczach wszystkich, ponieważ nadal żyję.

Augusto zacisnął szczękę.

— Zabiorę ją w bezpieczne miejsce. Będzie miała całodobową ochronę. Nikt nie zbliży się do niej bez mojego pozwolenia.

Helena powoli pokręciła głową.

— Ochroniarzy można przekupić. Ludzi można zastraszyć. Ale twoje nazwisko działa inaczej. Jeśli Camila zostanie twoją żoną, nikt nie odważy się jej skrzywdzić bez ryzyka wywołania wojny między wszystkimi sprzymierzonymi rodzinami.

Augusto spojrzał na matkę z niedowierzaniem.

— Chcesz, żebym zamknął niewinną kobietę w naszym świecie?

— Nie chcę jej zamykać. Chcę ją ocalić. To nie jest to samo, synu.

Helena wyjęła z torebki fotografię i położyła ją na stole. Zdjęcie pochodziło z monitoringu restauracji. Przedstawiało napastnika przyjmującego kopertę od człowieka stojącego obok pojazdu zarejestrowanego na jedną ze spółek Ferrazów.

Augusto pochylił się nad fotografią.

— To niemożliwe. Za wszystkim stoi rodzina Vidalów.

— Być może to oni pociągnęli za spust. Ale ktoś z naszej rodziny zlecił moje zabójstwo.

Głos Heleny załamał się.

— A ta osoba już wie, w której sali leży Camila.

W tej chwili Augusto zrozumiał, że zagrożenie nie nadchodzi wyłącznie z zewnątrz.

Wróg ukrywał się również za murami ich własnego domu.

Jeśli nie odkryje jego tożsamości na czas, poświęcenie Camili pójdzie na marne.

A dziewczyna, która bez wahania rzuciła się pod kule, może wkrótce ponownie stanąć twarzą w twarz ze śmiercią.

Rozdział 2 – Małżeństwo, które miało ocalić życie

Camila obudziła się przy cichym, regularnym pikaniu aparatury medycznej.

Jedno ramię miała unieruchomione, całe ciało bolało ją przy najmniejszym ruchu, a nawet oddychanie sprawiało trudność. Przez kilka sekund nie wiedziała, gdzie się znajduje.

Potem wspomnienia powróciły.

Restauracja. Pistolet. Cztery strzały. Przerażona twarz Heleny.

Dziewczyna spróbowała podnieść się na łóżku, lecz przeszywający ból natychmiast zmusił ją do opadnięcia na poduszkę.

— Nie ruszaj się! — rozległ się męski głos.

Obok jej łóżka stał Augusto Ferraz.

Camila natychmiast go rozpoznała. Wielokrotnie widziała jego twarz w gazetach i wiadomościach, ale nigdy wcześniej nie spotkała go osobiście.

— Dona Helena? — zapytała zachrypniętym głosem.

— Żyje. Nic jej nie jest.

Camila zamknęła oczy z ulgą.

— W takim razie było warto.

Twarz Augusta wyraźnie stężała.

— Dostałaś cztery kule, a ty mówisz, że było warto?

— Chcieli ją zabić. Nie mogłam na to pozwolić.

Augusto milczał przez chwilę, po czym usiadł na krześle obok łóżka.

— Musisz poznać prawdę. Człowiek, który do ciebie strzelał, pracował dla rodziny Vidalów. Już obserwują twoje mieszkanie. Twój dziewiętnastoletni brat Rafael może być ich kolejnym celem. Mogą wykorzystać go, żeby wyciągnąć cię spod naszej ochrony.

Z twarzy Camili odpłynęła cała krew.

Rafael był jedynym bliskim członkiem rodziny, który jej pozostał. Był kimś, komu ufała bezgranicznie. Gdyby ktoś go skrzywdził, nie wiedziałaby, jak miałaby dalej żyć.

— Czego ode mnie chcesz? — zapytała cicho.

— Spłacę twoje długi. Dopilnuję, żebyś mogła kontynuować studia. Przeniosę Rafaela w bezpieczne miejsce. Zapewnię wam wszystko, czego potrzebujecie.

Camila powoli pokręciła głową.

— Nie chcę, żebyś mnie kupował.

— Nie próbuję cię kupić.

— W takim razie dlaczego mówisz tak, jakbyś mógł decydować o całym moim życiu?

Augusto pochylił się w jej stronę.

— Ponieważ ludzie cię teraz ścigają. Nie przestaną, dopóki cię nie dopadną. W naszym świecie istnieje zasada, którą wszyscy znają. Zabicie zwykłego świadka nie zawsze prowadzi do wojny. Ale publiczny atak na żonę przywódcy rodziny oznacza złamanie wszystkich wcześniejszych porozumień.

Camila spojrzała na niego z osłupieniem.

— Żonę?

— Musisz za mnie wyjść.

Przez kilka sekund patrzyła na niego tak, jakby nie zrozumiała ani jednego słowa.

Potem się roześmiała, lecz śmiech szybko zamienił się w bolesny napad kaszlu.

— Zwariowałeś.

— To możliwe.

— Prawie mnie nie znasz!

— Wiem.

— Jestem kelnerką, a ty jesteś przywódcą rodziny, której boi się całe miasto. Naprawdę sądzisz, że małżeństwo rozwiąże wszystkie problemy?

— Nie wszystkie. Ale zmieni twoją sytuację. Jeśli oficjalnie zostaniesz moją żoną, każdy, kto cię zaatakuje, będzie musiał zapłacić cenę, której nawet moi wrogowie nie zechcą ponieść.

Camila przez chwilę milczała.

— A jeśli odmówię?

Spojrzenie Augusta stało się poważne.

— Wtedy ochronię cię w inny sposób. Nie będę cię zmuszał.

Camila nie była jeszcze gotowa, by mu uwierzyć.

Mężczyzna wyjął plik dokumentów i położył go na stoliku obok łóżka.

— Mój prawnik przygotował umowę. Przeczytaj wszystko, zanim podejmiesz decyzję.

Dokument szczegółowo określał warunki ich małżeństwa.

Augusto nie mógł wymagać, by Camila z nim mieszkała, utrzymywała z nim fizyczną relację, była mu posłuszna ani uczestniczyła w interesach rodziny. Jej pieniądze i majątek miały pozostać jej własnością. Mogła kontynuować studia, a Rafael miał otrzymać ochronę.

Co najważniejsze, małżeństwo mogło zostać rozwiązane, gdy tylko Camila uzna, że nie chce w nim dłużej pozostawać.

— Dlaczego zgadzasz się na takie warunki? — zapytała.

— Ponieważ nie chcę, żebyś czuła, że jesteś mi winna swoje życie.

Camila nadal miała wątpliwości. Poprosiła więc o jedną rzecz.

— Chcę porozmawiać z Rafaelem.

Augusto bez chwili wahania wyjął telefon i rozpoczął wideorozmowę.

Rafael odebrał z bezpiecznego mieszkania. Wyglądał na zmęczonego, ale był cały i zdrowy. Gdy tylko zobaczył siostrę na ekranie, natychmiast przybliżył twarz do kamery.

— Camila! Myślałem, że już cię straciłem!

W oczach dziewczyny pojawiły się łzy.

— Nic mi nie jest, Rafa. Nie martw się!

Rozmawiali przez dłuższy czas. Rafael potwierdził, że znajduje się w bezpiecznym miejscu, i obiecał przestrzegać wszystkich instrukcji ochroniarzy.

Kiedy rozmowa się zakończyła, Camila ponownie spojrzała na Augusta.

— Jeśli się zgodzę, to małżeństwo będzie trwało tylko do czasu, aż niebezpieczeństwo minie?

— Tak.

— Nie będziesz mną rządził?

— Nie.

— A jeśli później zechcę odejść?

— Otworzę przed tobą drzwi.

Camila wzięła głęboki oddech.

Wiedziała, że jej życie już nigdy nie będzie takie samo. Mimo to miała przed oczami twarz brata i świadomość, że ktoś może wykorzystać go, by ją skrzywdzić.

— Dobrze. Zgadzam się.

Ceremonia odbyła się jeszcze tego samego dnia w odosobnionym pomieszczeniu szpitala.

Obecnych było sześciu świadków, w tym Helena i prawnik, który przygotował dokumenty niezbędne do oficjalnego zarejestrowania małżeństwa.

Helena wsunęła na palec Camili staroświecki, elegancki pierścionek. Biżuteria należała kiedyś do jej własnej matki.

— Nigdy nie wyobrażałam sobie, że ślub mojego syna będzie wyglądał właśnie tak — powiedziała cicho. — Ale chcę, żebyś wiedziała, że nie jesteś już sama.

Camila z wdzięcznością ścisnęła jej dłoń.

Augusto stanął przed młodą kobietą. Nie pocałował jej w usta ani nie udawał, że ich małżeństwo było romantyczną decyzją.

Delikatnie dotknął jedynie jej czoła.

— Już nikt cię nie skrzywdzi — obiecał.

Camila nie odpowiedziała.

Wciąż nie wiedziała, czy jego słowa oznaczają prawdziwe bezpieczeństwo, czy jedynie otwierają drzwi do nowego, jeszcze bardziej niebezpiecznego świata.

O zachodzie słońca fotografie z ceremonii dotarły do gazet. Wiadomość rozeszła się błyskawicznie.

Augusto Ferraz poślubił kelnerkę, która zaryzykowała życie, aby ocalić jego matkę.

Plan wydawał się działać.

Przynajmniej do godziny 2:10 w nocy, kiedy kamery monitoringu na szpitalnym korytarzu nagle przestały działać.

Do sali Camili zbliżył się mężczyzna ubrany jak pielęgniarz. W dłoni trzymał nieoznakowaną strzykawkę i szedł spokojnie, jakby rzeczywiście należał do personelu szpitala.

Camila natychmiast go rozpoznała.

To był ten sam człowiek, który podczas ataku w restauracji przebrał się za dostawcę, aby odwrócić uwagę ochroniarzy.

Dziewczyna bez wahania nacisnęła przycisk alarmowy przy łóżku.

Augusto znajdował się w sąsiednim pomieszczeniu. Natychmiast zerwał się na nogi i zablokował wejście, podczas gdy jego ludzie zatrzymali trzech kolejnych intruzów przy schodach dla personelu.

Korytarz wypełniły krzyki i odgłosy pospiesznych kroków.

W samym środku chaosu Dênis, jeden z najstarszych ochroniarzy rodziny, próbował uciec z telefonem jednorazowego użytku.

Nie zaszedł daleko.

Ludzie Augusta dopadli go przy wyjściu i natychmiast go rozbroili.

Na telefonie znajdowała się jedna nowa wiadomość.

„Jeśli Camila zniknie, Augusto straci kontrolę, a Helena pozostanie bezbronna”.

Augusto przeczytał ją do końca, po czym podniósł wzrok.

— Kto to wysłał?

Dênis milczał.

Jednak technicy wkrótce ustalili, do kogo należał numer. Nie był to numer nikogo z rodziny Vidalów, lecz tajna linia telefoniczna wykorzystywana przez Otávia Ferraza.

Otávio nie był przypadkowym człowiekiem.

Był wujem Augusta, bratem Heleny i zarządcą rodzinnego majątku.

Twarz Augusta stwardniała.

Wróg nie tylko przeniknął do jego rodziny.

Wróg od samego początku był jej częścią.

A Camila, która jeszcze kilka dni wcześniej pracowała na nocnej zmianie jako kelnerka, znalazła się teraz w samym centrum tajemnicy mogącej doprowadzić do upadku całego przestępczego imperium.

Jedno było pewne: cztery kule, które miały odebrać życie Helenie Ferraz, zapoczątkowały wydarzenia znacznie groźniejsze, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry